Dyżur domowy jako czas pracy – wyrok TSUE

Czas dyżuru pełnionego poza firmą może zostać uznany za czas pracy, jeżeli pracodawca zobowiązuje pracownika do przebywania w domu i wymaga, żeby stawił się w miejscu pracy w bardzo krótkim czasie.

Do takiego wniosku doszedł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 21 lutego 2018 r. (C-518/15), analizując dyrektywę 2003/88 o czasie pracy.

W CZYM PROBLEM
Obywatel Belgii pracował jako strażak ochotnik. W zakresie swoich obowiązków pełnił dyżury zgodnie z harmonogramem ustalanym na początku roku kalendarzowego. W czasie dyżuru musiał przebywać w domu, a na żądanie pracodawcy stawić się we wskazanym miejscu w ciągu 8 minut.

Zgodnie z prawem belgijskim, dyżur pełniony w domu nie stanowi czasu pracy, a pracownikowi nie przysługuje za niego wynagrodzenie, jeśli nie wykonywał wówczas pracy. Strażak uznał jednak, że pełnione przez niego dyżury powinny być uznane za czas pracy. Podczas dyżuru nie mógł się bowiem skupić na swoich sprawach ze względu na nałożone ograniczenia, w szczególności krótki czas, w jakim musiał stawić się w miejscu wskazanym przez pracodawcę. Wniósł powództwo przeciwko pracodawcy o zapłatę m.in. wynagrodzenia za czas pełnionych dyżurów.

CO ORZEKŁY SĄDY
Sąd krajowy zwrócił się do Trybunału o wyjaśnienie, czy biorąc pod uwagę restrykcje nałożone na pracownika, pełnione przez niego dyżury spełniają definicję dyżuru domowego. W konsekwencji – czy pracownikowi należy się za nie wynagrodzenie.

Trybunał przypomniał, że zgodnie z prawem unijnym dyżury, w czasie których pracownik jest fizycznie obecny w miejscu wyznaczonym przez pracodawcę i pozostaje w jego dyspozycji, są zaliczane do czasu pracy. Trybunał zauważył, że chociaż pracownik pełnił dyżur w domu, to pracodawca wymagał od niego pozostawania w tym miejscu przez cały czas dyżuru. Ponadto, zatrudniony musiał się stawić w miejscu wykonywania pracy w krótkim czasie – 8 minut. Zatem sytuacja strażaka znacznie różniła się od sytuacji pracowników, którzy pełnią tzw. dyżur pod telefonem. Typowo, w czasie takiego dyżuru, pracownik może przebywać w dowolnie wybranym przez siebie miejscu, ale pracodawca musi mieć możliwość skontaktowania się z nim, żeby wezwać go do pracy. W rozpatrywanej sprawie ograniczenia nałożone na pracownika w czasie dyżuru uniemożliwiły mu skupienie się na swoich sprawach – zarówno w wymiarze społecznym, jak i osobistym.

W tej sprawie Trybunał uznał, że dyżury pełnione przez pracownika powinny zostać uznane za czas pracy ze względu na fakt, że nałożone na niego ograniczenia uniemożliwiały mu skupienie się na innych sprawach. Inna wykładnia stanowiłaby podważenie dyrektywy o czasie pracy, która ma na celu m.in. zapewnienie pracownikom prawa do korzystania z minimalnych okresów odpoczynku i odpowiednich przerw w pracy. – Tomasz Sancewicz, radca prawny, Counsel, Kancelaria CMS

JAK TO WPŁYWA NA NASZE PRAWO
Pracodawcy powinni wziąć omawiany wyrok pod uwagę przy ustalaniu zasad pełnienia przez pracowników dyżuru domowego, za który nie przysługuje czas wolny ani wynagrodzenie. Po pierwsze zatrudniony powinien móc swobodnie wybrać miejsce, w którym będzie przebywał w czasie dyżuru. Po drugie, należy ustalić racjonalny czas na dotarcie do miejsca pracy. W przeciwnym wypadku, w razie sporu, sądy mogą uznać, że nie był to dyżur domowy, w związku z czym za czas jego pełnienia pracownikowi należy się wolne od pracy lub wynagrodzenie?

Ze strony: NSZZP

Źródło: https://www.rp.pl/Kadry/303119991-Dyzur-domowy-jako-czas-pracy—wyrok-TSUE.html?

Foto: Internet

MSWiA publikuje projekt “superustawy”. Od 1 lipca spore zmiany w służbach mundurowych!!!

Na ten dokument mundurowe środowisko czekało od kilku miesięcy. W piątek zapowiedzi kierownictwa MSWiA składane już od ubiegłego roku stały się faktem i światło dzienne ujrzał projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących wsparcia służb mundurowych nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Pod tą enigmatyczną nazwą kryje się szereg zmian, m.in. o dwustopniowych dodatkach mających skłonić mundurowych posiadających uprawnienia emerytalne do pozostania w służbie czy kwestia wypłaty ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Projekt trafił właśnie do konsultacji, a zgodnie z ministerialnym planem, zmiany powinny wejść w życie 1 lipca 2020 roku.

Podstawowym celem ustawy, jak czytamy w uzasadnieniu projektu, jest “zapewnienie optymalnych warunków pełnienia służby dla funkcjonariuszy oraz stworzenie instrumentów prawnych motywujących do pozostania w niej jak najdłużej”. Te “optymalne warunki” oraz instrumenty motywujące do pozostania w służbie są syntetycznym opisem dość obszernej zmiany, jaką MSWiA zaplanowało dla służb mundurowych podległych resortowi. Czego dotyczyć będą zmiany? MSWiA w nakreśliło sześć obszarów, w których już niebawem zamierza wprowadzić nowe regulacje. Zgodnie za zapowiedziami kierownictwa MSWiA, resort zamierza wprowadzić “świadczenie motywacyjne dla funkcjonariuszy ze stażem powyżej 25 lat” oraz rozwiązać problematyczną kwestię wypłaty ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop wypoczynkowy lub dodatkowy. Wzmocniona ma zostać również ochrona prawna funkcjonariuszy Policji i Straży Granicznej. Zmiany wprowadzone zostaną także w przepisach dotyczących wyżywienia w naturze oraz świadczeniach pieniężnych w zamian za wyżywienie, odpowiedzialności dyscyplinarnej funkcjonariuszy Policji i Straży Granicznej. Dodatkowo, strażackie używane pojazdy, sprowadzane z zagranicy, nie będą poddane obowiązkowi uzyskania świadectwa dopuszczenia, lecz opinii technicznej. Ma to obniżyć koszty, o co wnioskowała od dawna OSP.

Dodatek zamiast emerytury

Dodatek pierwszego stopnia, w wysokości 1,5 tys. zł brutto przysługiwałby funkcjonariuszom, którzy ukończyli 25 lat służby. Natomiast dodatek drugiego stopnia – w wysokości 2,5 tys. zł brutto otrzymaliby funkcjonariusze po 28,5 latach służby. Mieliby je otrzymać najlepsi funkcjonariusze, z rekomendacją przełożonych. Choć, jak zaznaczał podczas posiedzenia sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, szef MSWiA Mariusz Kamiński, “to nie będzie dodatek elitarny, ale powszechny”. Jak zapewniał z kolei wiceszef MSWiA Maciej Wąsik, powszechność tego dodatku ma polegać na jego powszechnym finansowaniu. “Nie będzie tak, że poszczególne komendy dostaną po trzy, cztery, pięć dodatków na całą komendę, tylko że dla każdego kto przejdzie opiniowanie służbowe i będzie przydatny w służbie, będzie chciał zostać i będzie chciał dostać ten dodatek, będzie zapewnione finansowanie tego dodatku z zakładu emerytalno-rentowego MSWiA” – zapewniał Wąsik.

Czytaj więcej, źródło: https://www.infosecurity24.pl/mswia-publikuje-projekt-superustawy-od-1-lipca-spore-zmiany-w-sluzbach-mundurowych?

Foto: A. Ostrowski

Rząd przyjął projekty rozporządzeń. Wypłata podwyżek z wyrównaniem od 1 stycznia 2020′

Rząd na posiedzeniu w dniu 03 marca br. przyjął projekty rozporządzeń umożliwiających podwyżkę dla funkcjonariuszy policji, straży pożarnej, straży granicznej i SOP w przeciętnej wysokości 500 zł miesięcznie. Zmiana stanowi realizację porozumienia ze związkami zawodowymi z listopada 2018 r.

Wnioskodawcą pakietu rozporządzeń dotyczących wielokrotności kwoty bazowej stanowiącej uposażenie poszczególnych służb mundurowych był Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Projekty opracowane zostały w związku z podpisanym w dniu 8 listopada 2018 r. porozumieniem pomiędzy ministrem SWiA oraz stroną społeczną reprezentowaną przez przedstawicieli związków zawodowych zrzeszających funkcjonariuszy służb resortu spraw wewnętrznych i administracji. Zgodnie z porozumieniem funkcjonariusze otrzymają od 1 stycznia 2020 r. podwyżkę uposażenia w przeciętnej miesięcznej wysokości 500 zł na etat wraz z nagrodą roczną” – napisano w uzasadnieniach projektów rozporządzeń Rady Ministrów.

Jak informuje KPRM „środki na sfinansowanie tego wzrostu zostały ujęte w projekcie ustawy budżetowej na rok 2020”.

Rozporządzenia wejdą w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia z mocą od 1 stycznia 2020′ co oznacza, że podwyżki będą wypłacone z wyrównaniem od 1 stycznia 2020′

jp -NSZZP

Źródło: https://bip.kprm.gov.pl/kpr/bip-rady-ministrow/porzadek-obrad-rady-min/2020/7252,Porzadek-obrad-RM-2020-rok.html

Foto: KPRM

 

Trzynasta emerytura będzie wypłacana. Prezydent we wtorek podpisze ustawę – Gazeta Prawna

Prezydent Andrzej Duda we wtorek w Żyrardowie (woj. mazowieckie) uroczyście podpisze ustawę o dodatkowym rocznym świadczeniu dla emerytów i rencistów – poinformowała w piątek Kancelaria Prezydenta. Planowane jest wystąpienie prezydenta RP.

Zgodnie z ustawą trzynaste emerytury będą wypłacane w wysokości najniższej emerytury obowiązującej od 1 marca roku, w którym wypłacane jest dodatkowe świadczenie. W 2020 r. będzie to 1200 zł brutto.

Źródłem ich finansowania będą pieniądze Funduszu Solidarnościowego i z budżetu państwa.

Czytaj więcej, źródło: gazetaprawna.pl

Foto: Internet

Tragedia, która poruszyła nasze serca do głębi. Nie żyje 6 psów, które służyły w Policji

W piątek wieczorem 21 lutego br. odeszli nasi Towarzysze Służby. MAGNET, JOGIN, EDAMIS, LASSO, JERK i LONG. Brakuje słów, by opisać rozmiar tej tragedii. Żegnajcie nasi niebiescy bracia. Najgłębsze wyrazy współczucia  składa na ręce opiekunów MF ZZSM.

Tragiczne skutki awarii ciepłowniczej w Warszawie. Przed budynkiem policyjnym przy ul. Jagiellońskiej doszło do awarii rury ciepłowniczej z gorącą wodą. Zalane zostały pomieszczenia, w których znajdowały się w kojcach policyjne psy wyszkolone w kierunku osmologii. Zginęło 6 zwierząt. Sześcioro naszych przyjaciół.

Późnym popołudniem przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie doszło do rozszczelnienia systemu rur, dostarczających gorącą wodę do 10 budynków osiedla, zamieszkanego przez policjantów z garnizonu stołecznego. Awarii uległa rura o przekroju 80 cm, zasilająca kaloryfery wodą o temperaturze blisko 100 stopni Celsjusza.

Do wycieku niemal wrzątku doszło przed budynkiem, w którego pomieszczeniach przebywały w kojcach  psy, wykorzystywane w pracy laboratorium kryminalistycznego do zbierania śladów osmologicznych.

Pomieszczenia zostały zalane niemal natychmiast, żadne z sześciu obecnych tam zwierząt tego nie przeżyło.

Pomóc, ze względu na temperaturę wody, nie mógł im nikt. Strażacy z wezwanych na miejsce 5 zastępów także musieli odczekać aż woda ostygnie – wypompowanie jej natychmiast zniszczyłoby i węże i pompy. Awaria została już opanowana, ciśnienie wody przywrócono. Służby badają przyczyny awarii.

 

Źródło: rmf24.pl/fakty

Foto: Internet

Ponad 400 mln z budżetu obronnego na modernizację służb MSWiA. Prezydent podpisał ustawę

Ustawa o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020 została podpisana przez prezydenta i opublikowana w Dzienniku Ustaw. Oznacza to, że ponad 400 mln ze środków przewidzianych na przebudowę i modernizację techniczną oraz finansowanie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej trafi w dyspozycję szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Docelowo, pieniądze te mają zostać przeznaczone na finansowanie kończącego się w tym roku programu modernizacji służb mundurowych podległych MSWiA.

Budżetem na 2020 rok w przyszłym tygodniu zajmie się Senat, ale już dziś wiemy, że rząd zadbał o zapewnienie środków na finasowanie modernizacji służb mundurowych. Wszystko za sprawą podpisanej przez prezydenta ustawy o szczególnych rozwiązaniach służących realizacji ustawy budżetowej na rok 2020. Przewiduje ona m.in. przesunięcie ponad 433 mln złotych z budżetu obronnego na modernizację służb MSWiA, a także wyodrębnienie z funduszy – Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej i Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy – łącznie 100 mln złotych na modernizację Służby Więziennej. Dodatkowo w ramach wydatków przewidzianych na przebudowę i modernizację techniczną oraz finansowanie Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej przeznaczone ponad 57 mln złotych na “przedsięwzięcia związane z zapobieganiem negatywnym skutkom deficytu pilotów w Śmigłowcowej Służbie Ratownictwa Medycznego (HEMS), modernizacja samolotowego zespołu transportowego w Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym w Warszawie oraz budowa nowej bazy Śmigłowcowej Służby Ratownictwa Medycznego (HEMS)”.

Program modernizacji służb mundurowych, podległych MSWiA, dobiega w tym roku końca. Łącznie do formacji podległych resortowi przez 4 lata jego trwania, trafi ponad 9 mld złotych. Środki jakimi dysponuje szef MSWiA, gdyby nie “pomoc” płynąca z budżetów innych ministerstw, mogłyby się jednak okazać niewystarczające. Tak więc wzorem lat ubiegłych, do dyspozycji ministra spraw wewnętrznych i administracji przesunięto pieniądze pierwotnie zapisane w budżecie obronnym. Chodzi o kwotę 433 186 000 złotych. Co sfinansowane zostanie z tych środków? Za pieniądze z MON, MSWiA zamierza kupić m.in. sprzęt transportowy, uzbrojenie i sprzęt techniki specjalnej, informatyki i łączności oraz wyposażenie osobiste funkcjonariuszy.

Czytaj więcej, źródło: InfoSecurity24

Foto: KPRP

Sąd Najwyższy postanowił zaczekać na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy dezubekizacyjnej

Sprawa wymaga głębszej oceny – uznał we wtorek Sąd Najwyższy i przekazał do rozpatrzenia szerszemu składowi pytania prawne Sądu Apelacyjnego w Białymstoku dotyczące obniżki emerytur byłych funkcjonariuszy – informuje Gazeta Prawna w artykule zatytułowanym: “Ustawa dezubekizacyjna. Sąd Najwyższy poczeka na Trybunał”.

SN już przynajmniej dwa razy wydawał wyrok, w którym przekonywał, że sama przynależność formalna do określonych formacji jest dla sądów wystarczającym wyznacznikiem, niewymagającym dodatkowej weryfikacji. – Jednak poprzednia ustawa z 2009 r. już nie obowiązuje, a nowy przepis wprowadzony przez ustawodawcę jest bardziej restrykcyjny. Tym bardziej więc wymaga głębszego pochylenia się nad nim

17 marca br. o zgodności z konstytucją przepisów ustawy dezubekizacyjnej z grudnia 2016 r. (Dz.U. poz. 2270) będzie rozstrzygał Trybunał Konstytucyjny. Sąd Najwyższy nie chce iść na konfrontację. Chce poznać stanowisko TK, który będzie, co ważne, orzekał w pełnym składzie.

Sprawę, którą we wtorek badał SN, zainicjował Sąd Apelacyjny w Białymstoku, przedstawiając do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu zagadnienia prawne.

Czytaj więcej, źródło: https://serwisy.gazetaprawna.pl/emerytury-i-renty/artykuly/1454763,dezubekizacja-obniza-emerytur-sn-i-tk.html

Foto: Internet

Dodatki motywacyjne dla służb mundurowych. Nawet 2,5 tys. zł miesięcznie zamiast emerytury – Dziennik Gazeta Prawna

Na przepisy dotyczące uregulowania kwestii wypłat ekwiwalentu za niewykorzystany urlop mundurowi czekają już od dłuższego czasu. Nieco krócej, przynajmniej licząc od momentu ministerialnych deklaracji, funkcjonariusze oczekują na rozwiązania dotyczące specjalnego dodatku przedemerytalnego. A to tylko dwie spośród wielu spraw, jakie rząd chce uregulować “superustawą”. Rzadko się zdarza, by tak wiele różnych rozwiązań, i to dotyczących kilku formacji, zawartych było w jednym akcie prawnym. Jak widać rząd “za jednym zamachem” chce wywiązać się ze złożonych niedawno obietnic i uregulować to, co jak podkreślają mundurowi, uregulować trzeba było już dawno.

W ostatnim czasie mundurowym obiecano rozwiązanie wielu problematycznych kwestii. MSWiA zapowiadało, niemal przy każdej nadarzającej się okazji, że niebawem przedstawi konkretne propozycje zmian w przepisach. Jak się okazuje, resort postanowił załatwić to jednym aktem prawnym. Do wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów wpisano właśnie “projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach dotyczących wsparcia służb mundurowych nadzorowanych przez ministra właściwego do spraw wewnętrznych”. Pod tą enigmatyczną nazwą kryją się propozycje rozwiązań wielu nurtujących środowisko mundurowe w ostatnim czasie spraw.

Chodzi o wprowadzenie świadczenia motywacyjnego dla funkcjonariuszy posiadających wysługę powyżej 25 lat w wysokości 1,5 tys. zł miesięcznie oraz dla funkcjonariuszy posiadających wysługę powyżej 28 lat i 6 miesięcy – 2,5 tys. zł miesięcznie.

Czytaj więcej, źródło: https://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/1454409,policja-straz-pozarna-swiadczenia-motywacyjne-25-lat.html

Foto: Policja

Andrzej Duda i ubecy

Barwy kampanii

W dniu 15 lutego 2020 roku odbyła się pierwsza konwencja wyborcza prezydenta Andrzeja Dudy. Radosny tłum po brzegi wypełnił halę widowiskową. Wodzirej Bochenek zagrzewał i moderował. Laudacje wygłosili Prezes Jarosław, Premier Mateusz i Premier Beata.

Na końcu wystąpił sam pretendent do reelekcji. Przemawiał charyzmatycznie, propaństwowo i w duchu Wspólnoty. Ten element kontaktu z wyborcami pan Prezydent ma w małym palcu. I trudno czynić z tego zarzut.

Zarzut należy uczynić z czegoś innego. Kandydat poruszył kwestię ustawy dezubekizacyjnej. Wśród zapewnień o niezłomnym kursie, podziękowań za poparcie i apeli o jeszcze większy wysiłek dla zwycięstwa, znalazła się wzmianka o tym, że jednak nie brakuje w Polsce niezadowolonych. I tu Andrzej Duda wymienił ubeków, którym „słusznie obniżono emerytury”. Tak właśnie powiedział – że słusznie obniżono.

Pytanie, po co to zrobił. Do czego mu to teraz potrzebne? Gdyby nie było mu potrzebne, to przecież nie wspomniałby o tym w przemówieniu, o którym od razu było wiadomo, że będzie cytowane na lewo i prawo, co do akapitu, zdania, kropki. Celowo umieścił ten wątek w swojej otwierającej oracji.

Napiętnował kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Publicznie ich upokorzył, przyklejając łatkę bandytów i uzurpatorów. Jak to się nazywa, gdy polityk dla krótkoterminowych korzyści wyborczych, szczuje część obywateli na drugą część? Populizm.

Rozkład głosów, prognozowany w drugiej turze wyborów, nie wygląda korzystnie dla Andrzeja Dudy. Przegra z „antypisem”, jeśli wszyscy wrogowie obecnej władzy zjednoczą się przy urnach. O wyniku może zadecydować kilkadziesiąt tysięcy, albo nawet kilka tysięcy głosów. Czy warto rezygnować ze śladowego poparcia, które mogłoby przyjść od środowisk byłych ubeków? Śladowego, bo większość z nich lokuje swoje sympatie po stronie opozycji.

Czy w ogóle nazwanie tych ludzi „ubekami” jest słuszne?

Kogo zdezubekizowano?

Ustawa, na mocy której byłym funkcjonariuszom obniżono emerytury do poziomu średniego świadczenia w sektorze cywilnym, objęła nie tylko dawnych ubeków, czy esbeków. W jej rygorze znaleźli się także żołnierze byłej Wojskowej Służby Wewnętrznej, policjanci i strażnicy graniczni.

Wystarczy, że policjant, wcześniej milicjant, odbył jakieś szkolenie w Akademii Spraw Wewnętrznych. I ciach – ustawa uznaje go za ubeka. A paleta szkoleń była bardzo bogata. Znalazł się w niej resortowy „dokształt”, umożliwiający zdobycie stopnia magistra. Milicjant skorzystał z atrakcyjnej możliwości, żeby uzupełnić wykształcenie na resortowej uczelni. Potem przyszła transformacja ustroju, „fabryka” zmieniała nazwę, a milicjant, już jako policjant, nadal tak samo rzetelnie pełnił służbę. Nie ścigał opozycji, tylko strzegł porządku. Teraz wiele osób zapomina, że Milicja Obywatelska, chociaż silnie upolityczniona, była jednak formacją policyjną, z zadaniami takimi, jakie powierza się policjom w krajach demokratycznych.  „Za komuny” gość przesłużył kilka lat, a w wolnej Polsce dwadzieścia kilka. I z powodu tego jednego szkolenia został prawnie uznany za ubeka.

To nie jest opis wyjątkowego przypadku. Takich sytuacji było co najmniej kilka tysięcy.

Inny przykład – Straż Graniczna, wcześniej Wojska Ochrony Pogranicza. Żołnierz WOP przez kilka miesięcy zastępował chorego komendanta strażnicy. Zastępował. Weszła ustawa dezubekizacyjna i nagle facet stał się ubeckim siepaczem. Bo w ustawie znalazł się szczegółowy wykaz instytucji i funkcji, które miały wrogi Polsce charakter. Dowódcę ktoś musi zastąpić. Jednostka nie może zostać bez głowy. Z rozdzielnika wypada na formalnego zastępcę. I znowu, zmienił się ustrój, zmieniła się nazwa formacji. Kilka lat służby w WOP, a dwadzieścia kilka w SG. Nienagannej służby, nie w obronie komunizmu, tylko w ochronie granicy państwowej. „Ubek mimo woli” teraz traci ponad połowę świadczenia, bo współcześni hunwejbini uznali go za wroga Ludu.

Te dwa przykłady wystarczą

W ustawie jest zapis, że świadczenia nie obniża się osobom, które wykażą, że w inkryminowanym okresie bohatersko współpracowały z podziemiem demokratycznym. Zdaje się, że mowa tam także o wykonywaniu zadań z narażeniem życia. Gdy akt wszedł w życie, oczywiście posypały się wnioski od emerytów. W resorcie spraw wewnętrznych wyodrębniono komórkę organizacyjną, zajmującą się odpowiadaniem na wnioski. Jeden z byłych pograniczników wykazał, że nigdy nie był żadnym siepaczem komuny, a jego służba polegała na patrolowaniu pasa granicznego. Z bronią i z narażeniem życia ze strony przemytników. „Odpowiadalnia” odpisała mu, że wielkie mi halo, bo przecież ostatecznie go nie zabili.

W tym duchu odpowiadano każdemu „frajerowi”, który uwierzył, że ustawa dezubekizacyjna przynosi sprawiedliwość i dobiera się do kiesy tylko prawdziwym sługusom Moskwy, bandytom spod znaku UB i SB.

Tymczasem pod władzą tej ustawy nie spadł włos z głowy byłym więziennikom, którzy katowali internowanych i osadzonych opozycjonistów. Ustawa po prostu ich „nie widzi”. Tak jak nie widzi tych milicjantów, którzy na zlecenie polityczne dopuszczali się okrucieństw wobec zatrzymanych demonstrantów, a nawet wobec rodzin opozycjonistów. Grzegorza Przemyka zamordowali milicjanci, a nie esbecy. Oni także są niewidzialni dla ustawy.

Prawdziwi ubecy

Media obiegły nagrania z ubeckich wieców, gdzie Mazguła wychwalał stan wojenny. Słynne stało się wystąpienie byłego komendanta MO, który rozpaczliwie zadeklarował, że on za dwa tysiące miesięcznie nie jest w stanie przeżyć.

W narodzie podniósł się gniew. O ty taki owaki! To ludzie normalnie żyją za dziewięćset złotych, a tobie dwóch tysięcy mało? I to było słuszne wzburzenie.

Kadra dowódcza okresu PRL, ale i długo później, otrzymywała bardzo wysokie uposażenia, które w oczywisty sposób przełożyły się na pokaźne świadczenia emerytalne. Nawet po dwadzieścia kilka tysięcy. Takich pieniędzy nie da się przejeść. Zarówno w czynnej służbie, jak i po jej zakończeniu. Normalny człowiek odłożyłby z tego taką „górkę”, że miałby na godną starość, nawet przy dwóch tysiącach po dezubekizacji. Co oni robili z tymi pieniędzmi, że pan były władca Milicji ma już tylko te dwa tysiące z bieżących wpływów?

Znana jest też bajka o sprzątaczce. No, ja tylko zmywałam podłogi w Wojewódzkim Urzędzie Spraw Wewnętrznych, tylko że na mundurowym etacie. Odmianą tej bajki jest mit o sekretarce. To są ci „niewinni”, tłumnie gromadzący się na wiecach przeciw ustawie. Ale na te zgromadzenia przychodzą też ludzie, których historie zostały opisane wcześniej. Ubecy z mocy ustawy. Przychodzą, protestują, złorzeczą PiS-owi. A co mają robić? Tańczyć z radości?

Tych ustawowych ubeków, którzy nigdy nie zhańbili się służbą Moskwie przeciw własnemu narodowi, jest kilka tysięcy. Oni mają rodziny, co daje kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy potencjalnych wyborców.

Andrzej Duda, wytykając tych ludzi palcem, publicznie, na wyborczym festynie, nie tylko cynicznie ich upokarza. On krótkowzrocznie pozbawia się cennego języczka u wagi. W chwili prawdy, w finale drugiej tury wyborów, właśnie tej pozornie nieistotnej garstki głosów może mu zabraknąć.

Pouczenie

Zawsze przy okazji takich publikacji uruchamiają się eksperci od wszystkiego. Za chwilę zrobią jazgot, że tak, dwa tysiące, a tu dziewięćset złotych! I do nich nie dociera, że sprawiedliwość „ludowa” powinna dotyczyć wyłącznie tych, którzy sobie na to zasłużyli. Oni nie rozróżniają. No bo jak mieliby rozróżnić, skoro ustawa wsypała do jednego wora bandytów i funkcjonariuszy.

Jak mieliby rozróżnić, skoro PiS uporczywie dmie w ideologiczną waltornię, głosząc, że wysoka emerytura mundurowa, to Istne Zło.

Wysoka emerytura mundurowa nie jest istnym złem, tylko ustawowo nabytym świadczeniem. Pamiętajmy przy tym, że w porównaniu z cywilną, każda mundurowa emerytura jest wysoka. Złem staje się wtedy, gdy przysługuje sprzeniewiercom. Tylko że PiS nie dba o to, aby prosty obywatel umiał to rozpoznać. Wysoka emerytura? Mundurowa? Znaczy się ubek! Od takiego kształtowania opinii publicznej jest już tylko krok do nagonki na wszystkich ludzi munduru. I tych emerytowanych, i tych w czynnej służbie. Nadmierna fantazja? Bynajmniej.

Prawdziwa nagonka

W roku 2011 rząd Platformy Obywatelskiej taką nagonkę rozpętał. Zmobilizował „ludowe masy” przeciw mundurowym kułakom. Obywatele dowiedzieli się, że żołnierze i funkcjonariusze, to zwykłe lewusy, co to tylko patrzą, jak tu zasymulować chorobę, żeby móc się wylegiwać na pełnopłatnych zwolnieniach lekarskich. Danych liczbowych, które ilustrowałyby te nadużycia, nigdy nie podano. Bo oczywiście tych danych nie było. Stachańczykowi „wydawało się oczywiste”, że do nadużyć dochodzi. Wydawało się i już. Stachańczyk to ten, który w MSW przygotował zmianę przepisów o uposażeniach żołnierzy i funkcjonariuszy.

Plakat protestacyjny z 2012 roku.

 

Nie tylko symulanci. Nieroby po prostu. Na emeryturę idą po piętnastu latach, trzydziestopięcioletnie zdrowe byki. Opinii publicznej nie poinformowano, że po piętnastu latach służbę kończy ledwie 2% uprawnionych. Że trzydziestopięcioletnich emerytów jest pół promila w skali ćwierć miliona mundurowych. Że po piętnastu latach uprawnionym przysługuje 40% ostatniego uposażenia.

 

 

Rozum zasnął, a wzbudzone demony przez lata krążyły nad formacjami mundurowymi. Tego dopuścili się ludzie Tuska. Cyniczni, odrażający politykierzy.

Wspomniane przepisy mają teraz inny kształt. Odpłatność za chorobowe wynosi 80% uposażenia, a minimalna emerytura przysługuje po 25 latach służby. Ale to nie jest żadna przeszkoda, gdy znowu ktoś zechce szczuć jednych na drugich. Zawsze znajdą się osoby, które mają gorzej i dały sobie wmówić, że poczują się godnie, gdy wezmą udział w upadlaniu innych.

Jak wyglądała nagonka:

Mundurowi kułacy mówią DOŚĆ – artykuł z 2012 roku

Nasi zdrowi dziennikarze – artykuł z 2013 roku

Teraz na celowniku są ubecy. Kogo się tym mianem określi, decydują politycy u steru władzy. Gdy już dokona się pomsta Ludu na jednych ubekach, trzeba będzie mu wskazać następnych. Bez trudu nowymi ubekami można okrzyknąć żołnierzy i funkcjonariuszy, ale też lekarzy, nauczycieli, czy handlowców.

Prezydencie Duda, czy właśnie w ten sposób chcesz budować Wspólnotę?

Źródło: blogpublika.com

Foto: Internet